top of page

Od papieru do skóry. Magiczny świat i ilustracje Karoliny.

  • Zdjęcie autora: Mixer | Szerytattoo
    Mixer | Szerytattoo
  • 3 dni temu
  • 5 minut(y) czytania
Ilustracja „Past Lives” Karoliny Flarki Ciok przedstawiająca wieloryba połączonego z architekturą
„Past Lives” Karoliny „Flarki” Ciok, ilustracja, która stała się punktem wyjścia do tatuażu na plecach.

Niektóre obrazy Karoliny nie kończą się na papierze. Z czasem zaczynają żyć dalej na skórze.


Ilustracje Karoliny powstają na papierze, drewnie, a czasem znajdują swoje rozwinięcie na ciele. Papier i skóra mają jednak zupełnie inne zasady, dlatego przeniesienie obrazu do tatuażu nie polega na jego zwykłym skopiowaniu. Karolina wie o tym doskonale właśnie dlatego, że od lat swobodnie porusza się pomiędzy tymi dwoma światami. 


Karolina rysowała i malowała na długo przed tym, zanim po raz pierwszy wzięła do ręki maszynkę do tatuowania. Papier, akwarele, tusz i tradycyjna stalówka pozwalały jej budować światy pełne natury, bieszczadzkich krajobrazów, słowiańskich motywów i nieco mroczniejszych stworzeń. Z czasem część tych pomysłów zaczęła naturalnie przechodzić na skórę. 


Jej obrazy i tatuaże wyrastają z podobnej wyobraźni, ale nie są kopiami tego samego pomysłu w dwóch różnych formatach. Papier daje swobodę. Skóra wymaga selekcji, czytelności i myślenia o tym, jak projekt będzie wyglądał po latach.


Zanim pojawił się tatuaż, był papier

Karolina zaczęła pracować z akwarelą około piętnastu lat temu, podczas kursu przygotowującego do egzaminu z rysunku na studia. Rysowanie i malowanie były w jej życiu wcześniej niż tatuowanie. Zanim zaczęła szukać studia, w którym mogłaby uczyć się pracy na skórze, świadomie rozbudowywała portfolio ilustracyjne. Nie chciała zaczynać od przypadkowego zestawu ćwiczeń. Zależało jej, aby wejść do świata tatuażu z własnym kierunkiem i językiem wizualnym.


Jedną z ważniejszych wczesnych prac była akwarelowa kopia okładki albumu „Animals” zespołu Pink Floyd. Punktem wyjścia było uwielbienie dla muzyki i architektury widocznej na okładce. Już w tej pracy spotkały się rzeczy, które później regularnie wracały u Karoliny: konkretna inspiracja, rozpoznawalna konstrukcja obrazu i atmosfera ważniejsza niż dekoracyjność.


Akwarelowa kopia okładki „Animals” Pink Floyd namalowana przez Karolinę Flarkę Ciok
„Animals”, akwarelowa kopia okładki albumu Pink Floyd wykonana przez Karolinę.

Las, literatura i rzeczy, które najpierw pojawiają się w głowie

Wiele inspiracji Karolina przynosi ze spacerów po lesie. Fotografuje rośliny, zbiera referencje i obserwuje formy, które później mogą stać się częścią większej kompozycji. Nie chodzi jednak o wierne przepisywanie natury. Paproć może być rośliną, linią prowadzącą wzrok albo konstrukcją, wokół której powstaje cały obraz.


Drugim mocnym źródłem są książki: horrory, weird fiction i literatura fantastyczna. Karolina wraca do twórczości H. P. Lovecrafta oraz mitologii słowiańskiej. Lubi tę ostatnią także dlatego, że nie ma jednej zamkniętej wersji. Pozostawia miejsce na własną interpretację, zamiast narzucać gotowy zestaw symboli.


W jej pracach regularnie pojawiają się paprocie i macki, nawiązujące między innymi do świata Cthulhu. Na pierwszy rzut oka to odległe motywy, ale dla Karoliny łączy je podobna plastyczność. Oba można wyginać, prowadzić wzdłuż kompozycji i wykorzystywać do budowania ruchu.


Sam pomysł nie zawsze zaczyna się od gotowego obrazu. Czasem pierwsza jest myśl, jedno słowo albo drobny element, który intuicyjnie rozrasta się w większą całość. Innym razem obraz przychodzi od razu i jest związany z emocją, również trudną. Wtedy rysowanie staje się sposobem na przeniesienie jej na papier i spokojne przepracowanie.


Szkic, plama, światło i dłubanie w szczegółach

Choć część prac Karoliny wygląda organicznie i lekko, ich początek jest bardzo uporządkowany. Najpierw powstaje szkic. To fundament, którego nie da się zastąpić późniejszym detalem. Kompozycja bywa budowana technicznie, na prostych liniach, elipsach i figurach geometrycznych.


W akwareli pierwsza pojawia się plama, później światłocień, a na końcu kropki i szczegóły. Właśnie ten etap Karolina lubi najbardziej: powolne „dłubanie”, podczas którego obraz stopniowo nabiera ostrości.


Akwarelę często łączy z tuszem nakładanym tradycyjną stalówką. Nie zawsze czarnym. W pracach pojawiają się również złoto, srebro i czerwień. Małe ilustracje, mniej więcej do formatu A5, może zamknąć w jednym ciągu. Większe kompozycje powstają tygodniami, a czasem miesiącami. Wtedy potrzebna jest przerwa i świeże spojrzenie następnego dnia.


To jeden z powodów, dla których malowanie pozostaje dla niej czymś innym niż tatuowanie. Jest odpoczynkiem, wyciszeniem i sposobem na wyrzucenie z głowy emocji bez presji sesji oraz upływającego czasu.


Kiedy papier zamienia się w kawałek drewna

Naturalne motywy doprowadziły Karolinę także do malowania na drewnie. Chciała, aby nie tylko temat obrazu, lecz również samo podłoże miało związek z naturą.


Drewno jest mniej przewidywalne i bardziej oporne niż papier. Karolina nadal je bada: obserwuje słoje, czasami wykorzystuje ich kierunek w kompozycji, innym razem wpisuje ilustrację w nieregularny lub okrągły kształt kawałka. Pracuje na zeszlifowanej powierzchni, a pod wybrane elementy nakłada białą farbę, żeby uzyskać czystszy kolor. Gotową pracę zabezpiecza matowym lakierem akrylowym.


Ten proces może zacząć się na dwa sposoby. Czasami Karolina szuka konkretnego kawałka drewna pod wymyślony wcześniej motyw. Czasami to znaleziony kształt podpowiada, co powinno się na nim pojawić.


„Chatka Puchatka”, czyli miejsce zamknięte w słoiku

Jedną z najbliższych Karolinie ilustracji jest „Chatka Puchatka”. To niewielka praca w formacie A5, wykonana cienkopisami. Przedstawia dawne bieszczadzkie schronisko na Połoninie Wetlińskiej, umieszczone wewnątrz słoika. Wokół pojawiają się jagody, a w tle panorama połoniny.


Ilustracja powstała z tęsknoty za Bieszczadami oraz w reakcji na wiadomość, że stare schronisko zostanie rozebrane i zastąpione nowym. Nie jest więc pocztówką z gór. To raczej próba zachowania miejsca w takiej postaci, w jakiej Karolina je pamiętała. Słoik działa tu jak pojemnik na wspomnienie: chroni mały fragment krajobrazu przed zmianą, której nie można już zatrzymać.


Ilustracja Chatki Puchatka w słoiku z jagodami i panoramą Połoniny Wetlińskiej autorstwa Karoliny Ciok
Dawna Chatka Puchatka zamknięta w słoiku, z bieszczadzkimi jagodami i panoramą Połoniny Wetlińskiej.

„Wspomnienia z dzieciństwa” zapisane zapachem, smakiem i fakturą

W 2021 roku Karolina stworzyła dla swoich rodziców serię pięciu akwareli. Każda ma format A5, a część detali została wykonana złotym tuszem. Punktem wyjścia były rodzinne strony rodziców i związane z nimi wspomnienia.


Pięć oprawionych akwareli z serii „Wspomnienia z dzieciństwa” Karoliny Flarki Ciok
Pięć ilustracji z serii „Wspomnienia z dzieciństwa”, przygotowanych przez Karolinę dla rodziców.



W jej pracach pojawiają się między innymi kłosy zbóż przywołujące mazowiecki krajobraz, jagody i liście brzozy. Nie jest to jednak dokumentacja konkretnych widoków. Seria odwołuje się do rzeczy trudniejszych do sfotografowania: zapachów, smaków i faktur zapamiętanych z dzieciństwa.


Ostatecznie ilustracje znalazły swoje miejsce w domu rodziców Karoliny. Były tworzone dla konkretnych osób, z myślą o ich wspólnej pamięci, a nie jako przypadkowy zestaw pasujących do siebie obrazków.


Papier i skóra mówią podobnym językiem, ale mają inne zasady

Ilustracja i tatuowanie rozwijają u Karoliny podobne umiejętności. Praca na skórze nauczyła ją mocniej pilnować kompozycji oraz czytelności szczegółów. Z kolei doświadczenie z akwarelą, tuszem i rysunkiem wpływa na sposób, w jaki buduje nastrój, rytm linii i relacje między elementami projektu tatuażu.


Nie oznacza to jednak, że gotową ilustrację można po prostu skopiować na ciało. Na papierze da się wykonać detal tak drobny, że na skórze po latach straciłby czytelność. Tatuaż musi uwzględniać skalę, miejsce na ciele, pracę skóry i naturalne zmiany zachodzące z czasem. Część elementów trzeba uprościć, rozsunąć albo zbudować od nowa.


To rozróżnienie jest ważne szczególnie przy projektach ilustracyjnych i fine line. Dobry projekt na papierze może być punktem wyjścia, ale dobry tatuaż wymaga jeszcze technicznego tłumaczenia na język skóry.


„Past Lives”. Od ilustracji do tatuażu na całe plecy

Najpełniej widać to w pracy „Past Lives”. Oryginalna ilustracja przedstawia wieloryba połączonego z architekturą. Karolina przeniosła później ten pomysł na plecy swojej klientki Ani.


Nie chodziło o mechaniczne powiększenie rysunku. Kompozycję trzeba było dopasować do dużej, żywej powierzchni ciała, zachować czytelność głównego motywu i rozłożyć szczegóły tak, aby nie zlały się w przyszłości. Ilustracja pozostała źródłem obrazu i atmosfery, natomiast tatuaż stał się osobnym projektem, zbudowanym według zasad skóry.


Dla Karoliny to jedna z ulubionych prac i konkretny dowód, że jej dwa obszary twórczości mogą się spotkać bez udawania, że są tym samym.


Ilustracja „Past Lives” z wielorybem i architekturą autorstwa Karoliny Flarki Ciok
Oryginalna ilustracja „Past Lives”.
Duży tatuaż wieloryba z architekturą na plecach wykonany przez Karolinę Flarkę Ciok
Tatuaż na plecach Ani przygotowany na podstawie ilustracji „Past Lives”.

Ilustracje Karoliny: książki i prace na zamówienie

Karolina tworzy dla siebie, ale podejmuje się również zleceń. Jej ilustracje znalazły się dotąd w trzech książkach, między innymi w „Pobłysku” Grzegorza Robina oraz „Sarnich snach, czyli kolejnej galerii koszmarów Feranosa”.


Można zgłosić się do niej także z własnym tematem, historią albo luźną myślą. Proces przypomina rozmowę poprzedzającą projekt tatuażu: najpierw trzeba rozpoznać potrzeby, ważne elementy i granice zlecenia, a później zostawić miejsce na autorską interpretację.


Gotowe prace oraz kolejne ilustracje Karoliny można oglądać na jej Instagramie i Facebooku, a część z nich również na Etsy.


Jeśli natomiast interesuje Cię tatuaż oparty na ilustracyjnym pomyśle Karoliny, zobacz jej portfolio w Szerytattoo i napisz do nas. Sprawdzimy, czy motyw nadaje się do przeniesienia na skórę, w jakiej skali będzie czytelny i co warto zmienić, zanim stanie się projektem tatuażu.


bottom of page