Czy można zrobić tatuaż w kosmosie? Mikrograwitacja, tusz i gojenie.
- Mixer | Szerytattoo

- 18 lip 2024
- 6 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 24 lip

Maszynka działa. Tusz nie odlatuje w siną dal. Skóra nadal jest skórą. Teoretycznie wykonanie tatuażu w kosmosie byłoby więc możliwe.
W praktyce pojawia się kilka problemów: trzeba unieruchomić dwie osoby, opanować zachowanie płynów, zabezpieczyć unoszące się przedmioty, utrzymać sterylne warunki i rozpocząć gojenie rany w środowisku, którego wpływu na świeży tatuaż właściwie nie zbadano.
Krótka odpowiedź brzmi więc: tatuaż w mikrograwitacji prawdopodobnie dałoby się wykonać, ale podczas prawdziwej misji kosmicznej byłby dziś zbędnym i trudnym do uzasadnienia ryzykiem.
Czy ktoś zrobił już tatuaż w kosmosie?
Nie ma publicznie udokumentowanego przypadku wykonania ozdobnego tatuażu człowiekowi podczas lotu kosmicznego. Astronauci mogą mieć tatuaże zrobione na Ziemi, ale zabranie maszynki na orbitę i urządzenie studia na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej to zupełnie inna historia.
Eksperyment musiałby zostać wcześniej oceniony pod kątem bezpieczeństwa, celu misji, wymaganej aparatury i ryzyka dla załogi. Tatuaż nie jest zabiegiem ratującym zdrowie ani niezbędnym elementem badań. Trudno byłoby więc uzasadnić tworzenie świeżej rany w miejscu, w którym możliwości leczenia są ograniczone, a każdy materiał i każda minuta pracy załogi mają znaczenie.
Na razie pierwszy tatuaż wykonany poza Ziemią pozostaje zatem pomysłem z pogranicza technologii, biologii i science fiction.
Czy maszynka do tatuażu działałaby w mikrograwitacji?
Współczesna bezprzewodowa maszynka nie potrzebuje grawitacji, żeby wprawiać igłę w ruch. Zasilanie, silnik i mechanizm kartridża mogłyby działać także na orbicie. Samo urządzenie nie byłoby więc największą przeszkodą.
Problem zaczyna się przy człowieku.
Na Ziemi artystka może oprzeć rękę, ustabilizować ciało klienta i wykorzystać fotel jako solidny punkt podparcia. W mikrograwitacji zarówno tatuowana osoba, jak i artystka musiałyby zostać unieruchomione. Zabezpieczenia wymagałyby również maszynka, przewody, ręczniki, kubeczki z pigmentem i wszystkie pozostałe materiały.
Nawet niewielkie odepchnięcie się ręką mogłoby przesunąć całe ciało. Precyzyjna linia i niekontrolowany lot przez moduł stacji raczej nie tworzą dobrego zestawu.
NASA uwzględnia konieczność stabilizacji pacjenta, osoby udzielającej pomocy oraz sprzętu nawet podczas procedur medycznych w kosmosie. W przypadku tatuażu trzeba byłoby rozwiązać dokładnie ten sam problem.
Co stałoby się z tuszem bez normalnego działania grawitacji?
Tusz nie utrzymuje się w kartridżu wyłącznie dzięki grawitacji. Znaczenie mają także lepkość, napięcie powierzchniowe, zwilżanie powierzchni oraz konstrukcja modułu igłowego. Maszynka prawdopodobnie mogłaby więc podawać pigment również w mikrograwitacji, chociaż konkretny sprzęt wymagałby wcześniejszych testów.
Inaczej zachowywałby się natomiast tusz znajdujący się poza zamkniętym pojemnikiem. Na Ziemi rozlana kropla spada na powierzchnię. W mikrograwitacji może utworzyć unoszącą się kulę, przyczepić do sprzętu albo rozpłynąć po napotkanym materiale zależnie od jego właściwości.
W warunkach ograniczonego wpływu grawitacji zachowaniem płynów w znacznie większym stopniu rządzą siły kapilarne i napięcie powierzchniowe. Właśnie dlatego NASA bada specjalne systemy pozwalające kontrolować płyny w statkach kosmicznych.
Stanowisko wymagałoby zamkniętych pojemników, materiałów chłonnych i bardzo dokładnej kontroli wszystkiego, co mogłoby się oderwać lub unieść.
Czy pigment osadzałby się w skórze inaczej?
Pigment nie trafia do skóry dzięki grawitacji. Igła mechanicznie wprowadza go do skóry właściwej. Nie powinien pozostawać jedynie w naskórku, ponieważ ten regularnie się odnawia i złuszcza.
Nie ma więc podstaw, aby zakładać, że bez ziemskiej grawitacji tusz nagle przestałby „wchodzić” w skórę albo wymagał mocniejszego naciskania maszynką. Większy nacisk nie rozwiązałby problemu. Mógłby za to doprowadzić do nadmiernego uszkodzenia skóry i wprowadzenia pigmentu zbyt głęboko.
Nie wiemy natomiast, czy wielomiesięczny pobyt w kosmosie zmieniałby reakcję skóry podczas tatuowania. Środowisko lotu kosmicznego wpływa między innymi na odporność, kondycję skóry i procesy komórkowe. Bez badań nie da się uczciwie przewidzieć, czy skóra astronauty reagowałaby na wielokrotne nakłuwanie dokładnie tak samo, jak na Ziemi.
Największym problemem byłaby higiena
Tatuaż polega na wielokrotnym przerwaniu ciągłości skóry. Pojawiają się krew, osocze, zużyte ręczniki, rękawiczki, kartridże i inne materiały, które po sesji trzeba bezpiecznie zabezpieczyć.
Na stacji kosmicznej nie można pozwolić, aby kropla płynu ustrojowego albo zużyty materiał swobodnie przemieszczały się po kabinie. Wszystko musiałoby pozostawać pod kontrolą od chwili rozpakowania stanowiska aż do zamknięcia odpadów.
Standardy NASA wymagają zabezpieczania krwi i innych płynów biologicznych oraz bezpiecznego przechowywania zużytych igieł i ostrych narzędzi. Nie jest to drobiazg. Przypadkowo unosząca się igła stanowiłaby zagrożenie dla załogi, instalacji i znajdującego się wokół sprzętu.
Potrzebna byłaby również powierzchnia możliwa do dezynfekcji, odpowiednia wentylacja, kontrola materiałów jednorazowych i procedura na wypadek rozlania pigmentu albo krwawienia.
W studiu tatuażu takie procedury są częścią przygotowanego stanowiska. Na orbicie trzeba byłoby odtworzyć je w laboratorium, które nigdy nie miało służyć do wykonywania tatuaży.
Czy tatuaż zagoiłby się normalnie?
Tego nie wiemy. Nie przeprowadzono badań nad gojeniem świeżego tatuażu u człowieka w kosmosie.
Badania NASA i ESA pokazują jednak, że warunki lotu kosmicznego mogą wpływać na regenerację tkanek, działanie komórek skóry, odporność i proces gojenia ran. Eksperymenty obejmują między innymi keratynocyty, fibroblasty, tkanki oraz mechanizmy naprawcze, ale nie są badaniami nad tatuażami.
Nie można zatem powiedzieć, że tatuaż na pewno goiłby się źle. Nie ma też podstaw, aby zapewniać, że wszystko przebiegłoby normalnie.
Świeży tatuaż jest kontrolowaną raną. Na Ziemi w razie nietypowej reakcji można skontaktować się ze studiem, lekarzem albo pojechać do placówki medycznej. Podczas misji kosmicznej zasoby, leki i możliwości diagnostyczne są ograniczone. Każda możliwa infekcja czy przedłużone gojenie stają się poważniejszym problemem.
Właśnie niepewność, a nie spektakularne efekty mikrograwitacji, byłaby tutaj największym ryzykiem.
Czy promieniowanie kosmiczne zmieniłoby kolory tatuażu?
Brzmi efektownie, ale nie mamy badań pokazujących, jak pigmenty tatuażowe zachowywałyby się podczas długiego pobytu w kosmosie.
Promieniowanie jest realnym zagrożeniem dla astronautów i może wpływać na komórki oraz procesy biologiczne. Nie oznacza to jednak automatycznie, że czarny pigment zmieniłby kolor, czerwony wyblakł w konkretny sposób albo tatuaż zaczął świecić.
Takie stwierdzenia byłyby obecnie spekulacją. Aby odpowiedzieć rzetelnie, trzeba byłoby badać poszczególne pigmenty, dawki promieniowania, czas ekspozycji oraz reakcje zachodzące w żywej skórze.
Na razie kosmiczna mutacja kolorów dobrze sprawdza się jako motyw filmu. Gorzej jako fakt naukowy.
Dlaczego żadna misja raczej nie zgodziłaby się dziś na taki eksperyment?
Nie dlatego, że tatuaże są zabronione albo z definicji nie pasują do wizerunku astronauty. Problemem byłby bilans ryzyka i korzyści.
Wykonanie tatuażu oznaczałoby:
celowe stworzenie rany;
możliwość zakażenia albo reakcji alergicznej;
wykorzystanie czasu załogi;
konieczność dostarczenia dodatkowego sprzętu;
powstanie ostrych i biologicznych odpadów;
ryzyko zanieczyszczenia modułu;
niepewność dotyczącą gojenia;
potrzebę przygotowania procedur awaryjnych.
W badaniu naukowym ryzyko musi być uzasadnione wartością spodziewanych wyników. Wykonanie dekoracyjnego tatuażu nie dostarcza dziś wiedzy, której nie dałoby się zdobyć w bezpieczniejszy sposób, najpierw badając komórki, tkanki i modele skóry.
Kosmiczne studio tatuażu musi więc jeszcze poczekać.
Kosmiczny tatuaż bez opuszczania Ziemi
Na szczęście do wykonania tatuażu inspirowanego kosmosem nie potrzeba zgody centrum kontroli lotów.
Kosmos daje ogromne pole do projektowania: planety, mapy nieba, orbity, czarne dziury, mgławice, fazy Księżyca, sondy, stare ryciny astronomiczne albo abstrakcyjne kompozycje budowane z ruchu, światła i geometrii.
Najciekawiej robi się wtedy, gdy nie kopiujemy pierwszego astronauty znalezionego w internecie, tylko zastanawiamy się, co właściwie ma opowiadać projekt. Może chodzić o konkretną datę zapisaną układem gwiazd. Może o wrażenie nieważkości. A może o kompletny chaos, który mimo wszystko trzyma się własnej orbity.
Aldona dobrze odnajduje się w ekspresyjnych, abstrakcyjnych i kontrastowych kompozycjach. Karolina może przełożyć kosmiczny motyw na precyzyjną linię, dotwork, rycinę albo delikatniejszy układ symboli.
Nie musisz wiedzieć, jak nazywa się styl. Wystarczy, że pokażesz nam, w którą stronę chcesz polecieć.
Najczęstsze pytania o tatuaż w kosmosie
Czy maszynka do tatuażu działałaby w kosmosie?
Prawdopodobnie tak. Mechanizm współczesnej maszynki elektrycznej nie wymaga grawitacji. Sprzęt musiałby jednak zostać przetestowany, zamocowany i zabezpieczony przed swobodnym przemieszczaniem.
Czy tusz wyleciałby z igły?
Nie w tak prosty sposób. Na tusz oddziałują lepkość, napięcie powierzchniowe i siły kapilarne. Problemem byłoby przede wszystkim kontrolowanie pigmentu znajdującego się poza zamkniętym kartridżem lub pojemnikiem.
Czy brak grawitacji utrudniłby osadzanie pigmentu w skórze?
Pigment jest wprowadzany mechanicznie przez igłę do skóry właściwej, a nie „wciągany” przez grawitację. Nie ma podstaw, aby z powodu mikrograwitacji stosować większy nacisk.
Czy tatuaż zagoiłby się w kosmosie?
Prawdopodobnie rozpocząłby się proces gojenia, ale nie wiadomo, czy przebiegałby identycznie jak na Ziemi. Świeżych tatuaży nie badano w kosmosie, a inne eksperymenty wskazują, że środowisko lotu kosmicznego może wpływać na regenerację tkanek.
Czy ktoś ma już tatuaż wykonany poza Ziemią?
Nie ma publicznie udokumentowanego przypadku wykonania ozdobnego tatuażu człowiekowi podczas lotu kosmicznego.
Masz pomysł na tatuaż nie z tej Ziemi?
Nie musisz przynosić kompletnej mapy misji. Podeślij motyw, miejsce na ciele, planowany rozmiar oraz kilka inspiracji. Pomożemy oddzielić ciekawy kierunek od kosmicznego chaosu i dobrać artystkę, której sposób pracy najlepiej pasuje do projektu.
Grawitację zapewniamy na miejscu.



