Czy tatuaż to samookaleczanie się?
- Mixer | Szerytattoo

- 17 lis 2020
- 9 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 24 lip

Tatuaż narusza skórę. Może boleć, pojawia się krew, a po sesji ciało potrzebuje czasu na zagojenie. Gdy zatrzymamy się tylko na tym opisie, łatwo powiedzieć: skoro ktoś świadomie godzi się na ból i uszkodzenie skóry, to tatuowanie jest formą samookaleczania.
Problem w tym, że taki skrót pomija wszystko, co najważniejsze: po co dana osoba to robi, czego oczekuje po sesji i jaką funkcję pełni dla niej to działanie.
Typowy tatuaż nie jest uznawany za samouszkodzenie bez intencji samobójczej. Jest społecznie akceptowaną modyfikacją ciała, której celem może być obraz, symbol, pamiątka, estetyka, zaznaczenie tożsamości albo zmiana relacji z własnym ciałem. Ból jest zwykle przewidywalnym skutkiem procesu, a nie jego właściwym celem.
Nie oznacza to jednak, że kontekst psychiczny nigdy nie ma znaczenia. Tatuaż można podjąć świadomie i spokojnie. Można również próbować wykorzystać go impulsywnie, w środku kryzysu, jako karę dla siebie albo sposób zastąpienia wcześniejszego samouszkodzenia.
Dlatego uczciwa odpowiedź brzmi:
Tatuaż sam w sobie nie jest samookaleczaniem. Znaczenie mają jednak intencja, funkcja działania, stan osoby podejmującej decyzję oraz okoliczności, w których ma dojść do sesji.
Czy tatuaż to samookaleczanie? Zacznijmy od definicji.
Już sama definicja wymaga wyjaśnienia.
Brytyjski NICE używa szerokiego pojęcia samouszkodzenia obejmującego celowe zatrucie lub zranienie siebie bez względu na widoczny cel działania. Taka definicja jest stosowana przede wszystkim po to, żeby osoby potrzebujące pomocy nie zostały pominięte tylko dlatego, że ktoś z zewnątrz błędnie ocenił ich motywację. NICE: definicja i zalecenia dotyczące samouszkodzeń
W badaniach psychologicznych często spotkasz również termin NSSI, czyli samouszkodzenie bez intencji samobójczej. Odnosi się on do celowego uszkadzania własnego ciała, które może służyć między innymi:
rozładowaniu silnego napięcia;
przerwaniu poczucia odrętwienia;
ukaraniu siebie;
odzyskaniu chwilowego poczucia kontroli;
poradzeniu sobie z emocjami, których dana osoba nie potrafi w danym momencie inaczej wyregulować.
Kryteria opisywane w kontekście NSSI wyłączają zachowania społecznie akceptowane, takie jak profesjonalne tatuowanie, piercing czy praktyki religijne. Nie wystarczy więc stwierdzić, że skóra została celowo naruszona. Liczą się także funkcja, kontekst i skutki działania. American Psychiatric Association: wyjaśnienie NSSI
Jednocześnie definicji nie należy traktować jak automatu. Sam napis „tatuaż” nie rozstrzyga wszystkiego, podobnie jak widok blizny nie mówi nam, co przeżywa człowiek.
Dlaczego naruszenie skóry nie wystarcza?
Podczas tatuowania igły wielokrotnie naruszają naskórek i wprowadzają pigment do skóry właściwej. Organizm reaguje jak na kontrolowany uraz, dlatego świeży tatuaż może być zaczerwieniony, obrzęknięty i wrażliwy.
Tylko że sam fizyczny ślad nie określa jeszcze psychologicznego znaczenia działania.
Skórę narusza również zabieg chirurgiczny, pobranie krwi, akupunktura, piercing czy usunięcie zmiany dermatologicznej. Nie nazywamy ich samookaleczaniem wyłącznie dlatego, że mogą boleć i pozostawić ślad.
W przypadku typowej sesji klient przychodzi po konkretny rezultat:
chce nosić określony obraz;
upamiętnić osobę albo wydarzenie;
zaznaczyć ważną zmianę;
wyrazić część swojej tożsamości;
zmienić wygląd fragmentu ciała;
przykryć lub włączyć bliznę w nową kompozycję;
albo po prostu podoba mu się dany motyw.
Nie każdy tatuaż musi opowiadać historię większą niż życie. Czasami człowiek chce mieć na ręce ćmę, bo lubi ćmy. To również jest wystarczający powód.
Czy ból podczas tatuowania ma znaczenie?
Ma, ale nie w tak prosty sposób, jak czasami przedstawia się to w internecie.
Tatuaż boli, ponieważ bez naruszenia skóry pigment nie pozostałby w niej na stałe. Dla większości osób ból jest kosztem procesu. Nie przychodzą do studia po cierpienie. Przychodzą po tatuaż i godzą się na związany z nim dyskomfort.
Można porównać to do intensywnego treningu. Mięśnie mogą boleć, ale celem ćwiczenia nie jest sam ból. Celem jest sprawność, siła, satysfakcja albo wynik.
Nie oznacza to, że żadna osoba nie nada bólowi podczas tatuowania osobistego znaczenia. Dla kogoś przejście przez długą sesję może symbolizować wytrzymałość, zamknięcie etapu albo odzyskanie wpływu na ciało. Nadal nie pozwala to diagnozować tej osoby ani uznawać jej decyzji za samouszkodzenie.
Czerwona lampka zapala się wtedy, gdy ktoś mówi, że:
zależy mu przede wszystkim na bólu, a wzór nie ma większego znaczenia;
chce ukarać siebie;
potrzebuje tatuażu natychmiast, żeby poradzić sobie z silnym kryzysem;
traktuje sesję jako bezpośredni zamiennik samouszkodzenia;
podejmuje decyzję impulsywnie w stanie, który utrudnia ocenę jej konsekwencji.
Studio tatuażu nie jest gabinetem diagnostycznym. Nie powinniśmy przypisywać klientowi problemów psychicznych na podstawie wyglądu, blizn czy nietypowego pomysłu. Mamy jednak prawo zwolnić, zadać kilka spokojnych pytań i nie wykonywać zabiegu, jeśli sytuacja budzi poważne wątpliwości.
Dlaczego ludzie robią tatuaże?
Nie istnieje jedna „psychologia osoby wytatuowanej”.
Ludzie tatuują się z powodów estetycznych, kulturowych, osobistych, społecznych i zupełnie codziennych. Jeden tatuaż może być pamiątką po bliskiej osobie, drugi świadectwem przynależności, trzeci próbą odzyskania wpływu na wygląd ciała, a czwarty po prostu dobrze zaprojektowanym obrazem.
Co więcej, różne motywacje mogą występować jednocześnie. Tatuaż może być atrakcyjny wizualnie i mieć osobiste znaczenie. Może upamiętniać trudne doświadczenie, ale nie sprowadzać właściciela wyłącznie do tego doświadczenia.
Badania dotyczące tatuaży i zdrowia psychicznego pokazują zależności między niektórymi zachowaniami, ale nie pozwalają stwierdzić, że obecność tatuażu jest prostym wskaźnikiem zaburzenia, ryzykownego zachowania czy historii samouszkodzeń. Współwystępowanie dwóch zjawisk nie oznacza, że są tym samym ani że jedno spowodowało drugie. Badanie dotyczące tatuaży i nasilenia NSSI
Tatuażu nie powinno się traktować jak testu osobowości. Tym bardziej nie należy budować diagnozy na liczbie prac, ich kolorze czy stylistyce.
Czy tatuaż może być związany z trudnym doświadczeniem?
Tak. To nadal nie czyni go automatycznie samookaleczaniem.
Ludzie wykonują tatuaże po chorobie, stracie bliskiej osoby, wypadku, operacji, przemocy, zakończeniu trudnej relacji albo przejściu przez kryzys psychiczny. Tatuaż może pomóc nadać doświadczeniu nową formę i zdecydować, co będzie od tej pory widoczne na skórze.
Dla jednej osoby ważne będzie upamiętnienie tego, co się wydarzyło. Inna nie chce patrzeć na ciało wyłącznie przez pryzmat przeszłości i wybiera wzór, który nie mówi o niej niczego wprost.
Obie decyzje mogą być dobre.
Nie chcemy jednak powtarzać łatwego hasła, że tatuaż „leczy traumę”. Tatuaż może być częścią osobistego procesu, ale nie jest psychoterapią, diagnozą ani leczeniem. Nie usuwa przyczyny kryzysu i nie daje gwarancji, że po sesji relacja z własnym ciałem natychmiast się zmieni.
Tatuaż na bliznach po samookaleczeniach
Tatuaż wykonany na bliznach po samouszkodzeniach nie musi oznaczać ich ukrywania ze wstydu. Dla części osób jest sposobem na odzyskanie wpływu na miejsce, które wcześniej kojarzyło się wyłącznie z trudnym okresem.
Ktoś chce całkowicie ograniczyć widoczność blizn. Ktoś inny woli włączyć je w kompozycję, zamiast udawać, że nigdy ich nie było. Są też osoby, które nie chcą zmieniać ich wyglądu. Każda z tych decyzji należy do właściciela ciała.
Sam tatuaż nie powinien być jednak wykonywany w pośpiechu. Trzeba sprawdzić dwie oddzielne kwestie.
Czy blizny nadają się już do tatuowania?
Blizna musi być dojrzała i stabilna. Nie powinna być świeża, zaczerwieniona, bolesna, swędząca ani wciąż wyraźnie się zmieniać. Znaczenie mają jej grubość, elastyczność, kolor, wypukłość i sposób, w jaki reaguje skóra.
Nie każdą bliznę można bezpiecznie tatuować. Przy skłonności do bliznowców, problemach z gojeniem albo nietypowym wyglądzie zmiany potrzebna może być wcześniejsza konsultacja dermatologiczna.
Zdjęcie pomaga we wstępnej rozmowie, ale nie zawsze wystarcza do ostatecznej oceny. Skórę najlepiej zobaczyć na żywo.
Czy to dobry moment na podjęcie decyzji?
Nie pytamy klienta o prywatne szczegóły po to, żeby urządzić mu przesłuchanie. Chcemy tylko wiedzieć, czy decyzja jest spokojna, przemyślana i nie wynika z aktualnego, ostrego kryzysu.
Jeżeli ktoś nadal intensywnie się samouszkadza albo chce wykonać tatuaż natychmiast, żeby powstrzymać się przed kolejnym zranieniem, sesja nie powinna zastępować specjalistycznej pomocy.
Przełożenie tatuażu nie jest karą ani oceną człowieka. Czasami jest najuczciwszą decyzją, jaką studio może w danym momencie podjąć.
Czy tatuaż może pomóc zaakceptować ciało?
Może wpłynąć na sposób, w jaki człowiek patrzy na swoje ciało, ale nie działa identycznie u wszystkich.
Dobrze przemyślany projekt może:
skierować uwagę z blizny na nową kompozycję;
nadać danemu miejscu znaczenie wybrane przez właściciela;
pomóc odzyskać poczucie wpływu;
zmienić sposób eksponowania fragmentu ciała;
stać się symbolem ważnej decyzji albo etapu.
Badania nad tatuażami wykonywanymi po mastektomii pokazują, że dla części osób taka zmiana może wiązać się z odzyskiwaniem poczucia sprawczości i nowym sposobem postrzegania ciała. Nie można jednak automatycznie przenosić tego doświadczenia na każdą osobę i każdy rodzaj blizny. Badanie dotyczące tatuaży po mastektomii
Tatuaż może wspierać osobistą zmianę. Nie jest obietnicą, że trudne emocje znikną razem z widocznością blizn.
Kiedy odpowiedzialne studio powinno zwolnić?
Profesjonalizm nie polega na wykonywaniu każdego tatuażu, na który klient przyniesie pieniądze.
Czasami trzeba przełożyć sesję albo najpierw porozmawiać spokojniej, szczególnie gdy:
klient jest pod wpływem alkoholu lub innych substancji;
działa pod wyraźną presją drugiej osoby;
nie potrafi zaakceptować, że tatuaż jest trwały;
decyzja jest nagła i bezpośrednio związana z silnym kryzysem;
najważniejszym deklarowanym celem jest ból lub ukaranie siebie;
blizny są świeże, niestabilne albo nadal się zmieniają;
stan skóry wymaga konsultacji lekarskiej;
klient oczekuje, że tatuaż zastąpi leczenie albo „naprawi wszystko”.
Nie oznacza to, że studio ma oceniać, kto „zasługuje” na tatuaż. Chodzi o sprawdzenie, czy możemy przeprowadzić zabieg bezpiecznie i czy klient jest w stanie podjąć świadomą decyzję.
Jak podchodzimy do tego w Szerytattoo?
Nie diagnozujemy ludzi po ich wyglądzie. Nie wypytujemy o historię blizn, jeśli taka wiedza nie jest potrzebna do oceny skóry i bezpiecznego wykonania tatuażu. Nie zakładamy też, że każdy wzór związany z trudnym doświadczeniem jest oznaką kryzysu.
Rozmawiamy o tym, co rzeczywiście ma znaczenie:
czy skóra nadaje się do tatuowania;
czy projekt da się dobrze dopasować do układu blizn;
czy blizny mają być ukryte, czy świadomie włączone w kompozycję;
czy decyzja jest przemyślana;
czy oczekiwania wobec tatuażu są możliwe do spełnienia;
czy nie lepiej przełożyć sesji albo wcześniej skonsultować się ze specjalistą.
Tatuażysta może ocenić skórę, projekt i techniczne możliwości wykonania wzoru. Nie zastępuje psychologa, psychoterapeuty, psychiatry ani dermatologa.
Jak rozmawiać o tatuażach i samouszkodzeniach?
Przede wszystkim bez łatwych etykiet.
Nie każda osoba z bliznami chce o nich opowiadać. Nie każdy tatuaż na bliźnie jest próbą jej ukrycia. Nie każda osoba z wieloma tatuażami „uzależniła się od bólu”. Z drugiej strony nie warto romantyzować samouszkodzeń ani przedstawiać tatuowania jako bezpiecznego zamiennika.
Można zapytać:
Czy chcesz, żeby blizny były możliwie mało widoczne, czy możemy potraktować je jako część kompozycji?
Nie trzeba pytać:
Co dokładnie sobie wtedy zrobiłeś i dlaczego?
Można powiedzieć:
Jeżeli to nadal świeży temat albo czujesz, że decyzja wynika z obecnego kryzysu, dajmy sobie trochę czasu.
Nie trzeba mówić:
Z taką historią nie powinniśmy Cię tatuować.
Szacunek nie polega na ignorowaniu ryzyka. Polega na tym, żeby rozmawiać bez upokarzania, ciekawości dla samej ciekawości i stawiania diagnoz.
Najczęściej zadawane pytania
Czy każdy tatuaż jest formą samookaleczania?
Nie. Profesjonalne tatuowanie jest społecznie akceptowaną modyfikacją ciała i nie jest automatycznie klasyfikowane jako samouszkodzenie bez intencji samobójczej. Znaczenie ma jednak kontekst i funkcja, jaką działanie pełni dla konkretnej osoby.
Czy lubienie bólu podczas sesji oznacza problem psychiczny?
Nie. Ludzie różnie reagują na ból i mogą odczuwać satysfakcję z przejścia przez wymagającą sesję. Samo to nie pozwala rozpoznać samouszkodzenia ani żadnego zaburzenia.
Czy tatuaż może zastąpić samookaleczanie?
Nie powinien być tak traktowany. Tatuaż jest trwałą modyfikacją ciała, a nie metodą leczenia ani interwencją kryzysową. Jeżeli głównym celem sesji ma być powstrzymanie aktualnej potrzeby zranienia siebie, najpierw potrzebna jest właściwa pomoc.
Czy można tatuować blizny po samookaleczeniach?
Często jest to możliwe, ale blizny muszą być dojrzałe i stabilne. Ostateczna decyzja zależy od ich wieku, struktury, koloru, elastyczności oraz skłonności skóry do nieprawidłowego bliznowacenia. Czasami potrzebna jest konsultacja dermatologiczna.
Czy tatuaż całkowicie ukryje blizny?
Nie zawsze. Pigment może zmienić ich widoczność, ale nie usuwa różnic w strukturze skóry. Przy bocznym świetle wypukłość albo zagłębienie mogą nadal pozostać widoczne. Projekt trzeba dopasować do rzeczywistego układu blizn, a nie obiecywać efekt na podstawie zdjęcia z internetu.
Czy studio może odmówić wykonania tatuażu?
Tak. Studio może przełożyć lub odmówić sesji, jeżeli skóra nie nadaje się do tatuowania, klient nie jest w stanie świadomie podjąć decyzji albo sytuacja wskazuje, że zabieg w danym momencie nie byłby bezpieczny.
Czy tatuaż pomaga zaakceptować własne ciało?
Dla części osób może być ważnym elementem zmiany relacji z ciałem i odzyskania wpływu na jego wygląd. Nie daje jednak gwarancji poprawy samopoczucia i nie zastępuje specjalistycznego wsparcia.
Tatuaż nie jest diagnozą
Tatuaż może być ozdobą, pamiątką, znakiem tożsamości, częścią kultury albo sposobem zmiany wyglądu ciała. Może również dotykać trudnego doświadczenia. Żadna z tych rzeczy nie pozwala ocenić zdrowia psychicznego człowieka na podstawie samego obrazu na skórze.
Podobnie blizna nie opowiada całej historii osoby, która ją nosi.
Dlatego nie pytamy wyłącznie, czy podczas tatuowania dochodzi do naruszenia skóry. To oczywiste, że dochodzi. Pytamy również, po co ktoś chce wykonać tatuaż, czy podejmuje tę decyzję świadomie i czy to bezpieczny moment na jej realizację.
Zatem czy tatuaż to samookaleczanie? Tatuaż nie jest z definicji samookaleczaniem. Może jednak zostać włączony w destrukcyjny sposób radzenia sobie z emocjami. Tej różnicy nie rozpoznamy po liczbie tatuaży, rodzaju wzoru ani obecności blizn. Potrzebna jest spokojna rozmowa i rezygnacja z łatwych ocen.
Myślisz o tatuażu na bliznach?
Napisz do nas i podeślij wyraźne zdjęcia miejsca w dziennym świetle: jedno z bliska i jedno pokazujące większy fragment ciała. Opisz krótko, ile lat mają blizny, czy nadal się zmieniają i jaki efekt chcesz osiągnąć.
Sprawdzimy, co możemy ocenić na podstawie zdjęć, a jeśli trzeba będzie zobaczyć skórę na żywo albo wcześniej porozmawiać z dermatologiem, powiemy to wprost.
Nie będziemy pytać o rzeczy, które nie są potrzebne do wykonania tatuażu. Interesuje nas bezpieczna, świadoma decyzja i projekt, który rzeczywiście będzie działał na Twojej skórze.
Jeżeli natomiast myślisz teraz o zranieniu siebie albo znajdujesz się w bezpośrednim zagrożeniu, tatuaż i rozmowa ze studiem nie są właściwą pomocą na ten moment. Skontaktuj się z bliską osobą, specjalistą zdrowia psychicznego albo służbami ratunkowymi.


